Artykuły

Historia edukacji głuchych – cz. 2 .

Data publikacji: 13-09-2021

Polska część tej historii

Dla polskich głuchych najważniejszą datą, która zapoczątkowała świadomość ich własnej tożsamości – jest rok 1817. W tym roku, w Warszawie została założona pierwsza na ziemiach polskich szkoła dla głuchych. Był to Instytut Głuchoniemych, mieszczący się na początku w dwóch pomieszczeniach Pałacu Kazimierzowskiego na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Następnie dzięki dotacjom Skarbu Królestwa Polskiego, Instytut uzyskał nową siedzibę przy Placu Trzech Krzyży i mieści się tam po dziś dzień.

Instytut Głuchoniemych w Warszawie

Instytut ten został założony przez księdza Jakuba Falkowskiego. Falkowski na początku XIX wieku został przydzielony do opieki nad głuchym siedmioletnim chłopcem – Piotrem Gąsowskim. Z tego powodu zainteresował się kształceniem osób głuchych. W tym celu wyjechał na studia do Lipska, następnie ukończył seminarium nauczycielskie w Wiedniu. Odwiedził również Instytut Głuchoniemych w Paryżu. Wszystkie te podróże zainspirowały go do tego stopnia, że podjął decyzję o założeniu szkoły dla głuchych w Warszawie. 

W roku 1822 Instytut Głuchoniemych odwiedził ówczesny car rosyjski i król Polski, Aleksander I, który zachwycony działalnością księdza, zaofiarował mu ok. 120 tysięcy złotych polskich. Dzięki tym pieniądzom, Falkowski mógł dalej kształcić głuchych uczniów. Ksiądz sam zrzekł się na zawsze swej pensji na rzecz Instytutu, co dało mu uznanie ze strony głuchej części społeczeństwa. W konsekwencji, w roku 1860 szkoła miała aż 60 głuchych uczniów, co było bardzo dużym osiągnięciem.

grupa osób w sali z uniesionymi nad głowę rękami

Falkowski w Instytucie Głuchoniemych wprowadził nauczanie za pomocą języka migowego (szkoła francuska). Nie odrzucał on jednak mowy ustnej, lecz odsuwał ją na dalszy plan. Po długiej i ciężkiej pracy Falkowski odszedł na emeryturę w roku 1831, a zmarł siedemnaście lat później, w roku 1848. Był on nazywany polskim Charlesem de l’Épee’m.

Nauka w Instytucie

Nauka w Instytucie Głuchoniemych w tamtych czasach trwała cztery lata, a dzieci były przede wszystkim przygotowane do tak zwanej „pomocy” domowej czy pracy w zakładach. Nie uczono ich zawodu, bowiem Falkowski uważał, iż głusi nie powinni się tym zajmować. Z tego powodu wszedł w konflikt z nauczycielem litografii w Instytucie, Janem Siestrzyńskim odnośnie metody nauczania głuchych. Siestrzyński sądził, iż należy nauczać głuchych wymowy, odczytywania mowy z ust oraz co najważniejsze, zawodu. Odszedł z Instytutu w roku 1821, a trzy lata później zmarł na tyfus.

Po niesławnej konferencji surdopedagogów w Mediolanie, w roku 1880 (była ona głównie polityczna) odrzucono szkołę francuską wraz z językiem migowym jako metodę nauczania głuchych. Uważano, że język migowy był czymś gorszym, powodujący spadek inteligencji u osób głuchych. Na jego miejsce wprowadzono metodę (szkołę) niemiecką z użyciem mowy fonicznej i odczytywania mowy z ust. W Instytucie Głuchoniemych w Warszawie ta metoda została przyjęta formalnie na początku XX wieku.

aula wypełniona siedzącymi uczestnikami jakiegoś wykładu

Powstanie pierwszej szkoły zawodowej oraz średniej

Nadzieje Jana Siestrzyńskiego odnośnie nauczania głuchych zawodu ziściły się dopiero w roku 1937, niedługo przed wybuchem II wojny światowej. Przy Instytucie Głuchoniemych powstała wtedy pierwsza i jedyna (w tych czasach) szkoła zawodowa, która kształciła głuchych zawodów rzemieślniczych. Jednakże nie było wciąż szkoły średniej dla głuchych – pierwsza powstała dopiero w roku 1976 dzięki mocnym naciskom ze strony Polskiego Związku Głuchych. 

W latach 80. XX wieku w szkołach dla głuchych zaczęto wprowadzać nauczanie za pomocą języka migowego. Dostrzeżono, że dzięki użyciu tej metody znacznie podniósł się poziom nauczania w szkołach dla głuchych. 

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, polecamy także lekturę tekstu o tym, jak osoby głuche radzą sobie podczas pandemii.

Zobacz również

Skutecznie o dostępności #2: savoir – vivre wobec osób z niepełnosprawnością ruchową. Przewodnik dla osób pracujących w instytucjach kultury oraz urzędach.

Savoir – vivre łączy w sobie dwa obszary. Obszar wiedzy i życia, teorii i praktyki.Podjęcie działań w zgodzie z jego zasadami, to gra warta przysłowiowej świeczki. Dzięki niemu nasza organizacja staje się rozpoznawalna, wiarygodna i kojarzona jako miejsce otwarte, dostępne i przyjazne. Takie, które wychodzi naprzeciw oczekiwaniom osób z niepełnosprawnością. Takie, z którego oferty można skorzystać w sposób maksymalnie niezależny i samodzielny, a w razie potrzeby, otrzymać dzięki życzliwości pracowników niezbędną pomoc przy pokonywaniu barier.

Niewidomy kinomaniak recenzuje #3: miniserial „Minuta ciszy” (Canal+ Online)

Minuta ciszy” to liczący 6 odcinków polski miniserial kryminalny, podejmujący temat działalności branży pogrzebowej. Podobnie jak w przypadku większości produkcji oryginalnych Canal+, także dla tej przewidziano udogodnienia. Są nimi audiodeskrypcja oraz napisy dla niesłyszących.

Niewidomy kinomaniak recenzuje #2: miniserial „Wielka woda” (Netflix)

25 lat temu na Dolnym Śląsku miała miejsce powódź stulecia. Artystyczna wizja twórców filmowych inspirowana tym wydarzeniem została przedstawiona w 6-odcinkowym polskim dramacie katastroficznym pt. „Wielka woda”.

© Udostępnij się. All right reserved.