Artykuły

Rozmowa Jakuba Studzińskiego z Pauliną Celińską z Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki .

Data publikacji: 10-01-2022
Czarny napis ZACHĘTA na białym tle

Jakub : Co dla Ciebie oznacza termin "wydarzenie dostępne"? (tak z głębi serca, bez wyuczonej definicji poznanej na szkoleniach, kursach, itp.). Dla kogo jest ono skierowane? 

W jakim celu robimy dostępne wydarzenia? Czy to dla Ciebie tylko spełnienie obowiązków wynikających z przepisów prawa, czy jednak coś więcej? 

Paulina : Wydarzenia dostępne to takie wydarzenia, które tworzą ludzie dla ludzi. Przy przygotowaniu i w przebiegu warsztatów, spotkań, spacerów rodzi się poczucie więzi i zrozumienia tak potrzeb, jak i możliwości obu stron: zapraszających i zapraszanych. Nigdy nie staraliśmy się dążyć do osiągania wyników, wskaźników, wypełniania statystyk. Przez długi czas, od 2012 roku aż do momentu wejścia w życie ustawy z dnia 19 lipca 2019 o zapewnieniu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami, właściwie nie używaliśmy określenia „usługi dostępności”. Dostępność jest dla nas ciągłym procesem uczenia się, szukania najlepszych rozwiązań, ale też popełniania błędów, na których się uczymy. 

Tworzenie wydarzeń dostępnych zaczyna się od wnikliwego spojrzenia na artystę-autora, na kuratora, którzy mają coś istotnego do przekazania odbiorcy. My – edukatorzy, osoby odpowiedzialne za dostępność – jesteśmy pośrednikami szukającymi jak najlepszych, dopasowanych do możliwości percepcyjnych odbiorcy, najbardziej kreatywnych rozwiązań, aby przekaz pozostał obiektywny, spójny merytorycznie, lecz niepozbawiony emocji, wrażeń, jakie niesie ze sobą sztuka. 

Dlatego o sztuce mówimy w polskim języku migowym, wydarzenia dla Głuchych prowadzą Głusi, aby jak najlepiej dostosować przekaz do sposobu komunikacji i języka odbiorcy. Dlatego sami tworzymy pomoce dotykowe, dopasowując je do charakteru wystawy, tworząc je do dzieł, których nie można akurat dotknąć. Scenariusze spotkań dla osób niewidomych przygotowujemy, wplatając audiodeskrypcję na żywo, ale zawsze pozostawiamy miejsce na pytania, dociekanie, wyjaśnienia, doprecyzowanie przekazu. Dlatego staramy się szkolić i jak najlepiej przygotować do prowadzenia wydarzeń dla osób w spektrum autyzmu i z niepełnosprawnością intelektualną, aby elastycznie reagować w sytuacjach kontaktu ze sztuką współczesną i dbać o komfort odbiorcy, którego chcemy spotykać w galerii – nie incydentalnie, a regularnie. Dlatego wkładamy mnóstwo energii i serca w to, co robimy, a układanie scenariuszy jest dla nas nie tylko wyzwaniem, lecz także pochłaniającą nas i ogromnie satysfakcjonującą pracą.

Od jakiego czasu zajmujesz się dostępnością kultury w Zachęta - Narodowej Galerii Sztuki? Co Cię do tego popchnęło? Dlaczego akurat to? 

Jestem koordynatorem dostępności w Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki od 2012 roku. Wcześniej pracowałam w Zachęcie jako kierowniczka działu marketingu. Nowe zadanie powierzyła mi dyrektorka Hanna Wróblewska, kiedy wróciłam z urlopu wychowawczego. O dostępności nie miałam zielonego pojęcia, nie miałam wcześniej kontaktów z osobami z niepełnosprawnością wzroku czy z Głuchymi. Do tej pory zdarza mi się, że koleżanki i koledzy z pracy są zaskoczeni, że dostępność w Zachęcie nie jest moim pomysłem, a ja w każdej możliwej rozmowie i sytuacji podkreślam, że to inicjatywa dyrektor Wróblewskiej - osoby o ogromnej uważności na potrzeby odbiorcy, konsekwentnie dążącej do otwierania się na publiczność. Dostrzeżona przez nią luka w realizowaniu misji powszechnego dostępu do sztuki, stała się moim nowym powołaniem. Stanowisko koordynatora zostało stworzone w naszej galerii siedem lat przed wprowadzeniem w życie ustawy, która wymusiła na administracji publicznej powoływanie koordynatorów. Sposób, w jaki realizujemy dostępność jest zasługą Hanny Wróblewskiej, która od początku nadała też charakter naszym działaniom. W miarę sił, możliwości, stopniowo, nie za wszelką cenę, z głową i myślą o konkretnych potrzebach odbiorcy. Drugą osobą, której zawdzięczam szybkie odnalezienie właściwego „nurtu”, jest Anna Żórawska – prezeska Fundacji Kultury bez Barier. Mam ogromne szczęście, że od razu na swojej drodze spotkałam Anię, która pomogła mi spojrzeć realistycznie na dostępność w galerii wystaw czasowych, jaką jest Zachęta. Teraz, jako pełnomocnik ds. dostępności, kieruję zespołem, do którego należy między innymi Głuchy pracownik – Daniel Kotowski. Mam nadzieję, że to kolejny etap rozwoju dostępności w Polsce – tworzenia działów z pracownikami „samorzecznikami”. A prywatnie dałam się ponieść i kształtować dalej dostępności, podejmując studia na Filologii Polskiego Języka Migowego na Uniwersytecie Warszawskim.

Trójwymiarowy, drewniany, przechylony na bok znak zapytania podświetlony od wewnątrz żarówkami

Co możesz (możecie) jako Instytucja zaoferować odbiorcom z niepełnosprawnością?

O ofercie wydarzeń i o tym, jak je przygotowujemy, opowiedziałam już wcześniej. Dodam, że realizujemy je zarówno w stałych cyklach, takich jak Zachęta miga!, Zachęta miga rodzinnie!, Sztuka dostępna dla niewidomych, Warsztaty z cyklu „Co robi artysta?” dla rodzin z dziećmi w spektrum autyzmu, ale też dostosowujemy się do indywidualnych możliwości odbiorców. Jeśli ktoś nie może uczestniczyć w wydarzeniach co miesiąc, co jest zrozumiałe, staramy się organizować spotkania indywidualne. Korzystają z nich odbiorcy z Warszawy, lecz również z innych miast, a nawet zagranicy! Udostępniamy też inne wydarzenia z naszej oferty edukacyjnej, m.in.: wykłady (PJM, audiodeskrypcja), pokazy filmów (napisy). W lutym i marcu 2021 roku zorganizowaliśmy konkurs dla artystów z niepełnosprawnością Europe Beyond Access, inspirowany europejskim programem, w którym uczestniczy British Council – partner konkursu. Nadesłane prace były bardzo różnorodne, ale reprezentowały wysoki poziom i jury miało naprawdę trudny wybór. Dlatego zapadła decyzja o przyznaniu dodatkowych wyróżnień.

Opowiedz mi, jak odbiorcy reagują na Wasze dostępne wydarzenia? Czy faktycznie przychodzą i korzystają z tej dostępności, czy jednak jest z tym problem?

Odbiorcami naszych wydarzeń są zarówno dorośli, młodzież, jak i dzieci. Zwykle jest to dosyć wąskie grono stałych uczestników, jednak widać, że obecność zależy od tematów wystaw i charakteru spotkań. To dobrze, bo każdy ma prawo do indywidualnych zainteresowań i wyborów. Bardzo rzadko zdarza nam się, że pomimo zapisów nikt ostatecznie nie przychodzi. Liczymy się z tym, zwłaszcza w przypadku wydarzeń dla dzieci, kiedy uczestnictwo warunkowane jest przez wiele czynników. Tak jak wspominałam wcześniej, sukcesu wydarzeń dostępnych nie można postrzegać wyłącznie przez pryzmat frekwencji, osiągania wskaźników udziału. Wartość ukryta jest gdzie indziej, a organizacja i uczestnictwo procentują po latach.

Zachęta - Narodowa Galeria Sztuki jest pewnego rodzaju Instytucją artystyczną, prawda? Jak sobie radzisz z zapewnieniem dostępności w tym miejscu? Co jest dla Ciebie dużą trudnością, jeśli chodzi o obszar zapewnienia odbiorcom dostępności?

Ogromnym wyzwaniem dla wszystkich podmiotów, a szczególnie dla instytucji i organizacji kultury, jest dostępność cyfrowa. Pandemia i niespotykana dotąd aktywność w mediach społecznościowych sprawiły, że poprzeczka została jeszcze podwyższona. Realizacja na bieżąco napisów i audiodeskrypcji do multimediów, opisów alternatywnych do ogromu materiału ilustracyjnego jest praktycznie nie do udźwignięcia – tak organizacyjnie, jak i finansowo. Wiemy, jaką burzę w środowisku Głuchych wywołał brak tłumaczy PJM w ważnych debatach i relacjach. A tymczasem problem jest złożony i ma „drugie dno”– brak tłumaczy na rynku. Dociera do nas też kryzys finansowy, wywołany nie tylko pandemią, ale też długoletnią polityką finansową rządu. Ograniczanie wydatków publicznych w połączeniu z kosztami Polskiego Ładu dla przedsiębiorców wpłynie na podwyżki w sferze usług, w tym w zakresie dostępności. To niestety odbije się na odbiorcach, bo wymusi na instytucjach ograniczenie oferty. 

Wyzwaniem w zakresie dostępności jest zmienność wystaw. Zachęta jest galerią wystaw czasowych. To oznacza, że nie można zapewnić „usług dostępności” na lata, inwestując tu i teraz. Oczywiście inaczej jest z dostępnością architektoniczną budynku, ale już architektura wystaw, no i ich treść się zmienia. Dlatego scenariusze wydarzeń, pomoce dotykowe i inne udogodnienia trzeba przygotowywać od nowa. Stanowi to trudność, na pewno mnoży koszty, ale jest też ogromnie twórcze i satysfakcjonujące. Sprawia, że nie popadamy łatwo w rutynę, pracujemy nad nowymi tematami, wykorzystujemy nowe możliwości i pomysły. Oczywiście czasem, jeśli pracy jest dużo, myślę sobie… o nie! Znów trzeba tłumaczyć projektantowi wystawy, jakie ma uwzględnić rozmiary gablot, na jakiej wysokości powiesić je, jak ustawić oświetlenie. Na szczęście nie jestem sama. Cały zespół Zachęty przesiąknięty jest duchem dostępności – koleżanki i koledzy nie tylko przy programie wydarzeń, ale też produkcji wystaw zachowują czujność, pamiętają o wytycznych, o tym, że trzeba dodać napisy dla niesłyszących do prac wideo. Chętnie też biorą udział w szkoleniach i sami robią opisy alternatywne do zdjęć, uczą się, jak projektować dostępne druki. A że zdarzają się niedociągnięcia? Komu się nie zdarzają?! Ważne, że się staramy i robimy wszystko w dialogu z odbiorcami, traktując ich jak mentorów. Wszystko na miarę możliwości, stopniowo, z głową. Taki model dostępności wyznaczyła dyrektor Hanna Wróblewska i mam nadzieję, że to się nie zmieni.

Spodobał Wam się ten artykuł? Może zechcecie poczytać rozmowę Jakuba Studzińskiego z Kingą Smółką z Muzeum Okręgowego w Tarnowie?

Zobacz również

Skutecznie o dostępności: komunikacja. Broszura dla organizatorów wydarzeń.

Audiodeskrypcja, uczestnictwo tłumacza Polskiego Języka Migowego, przestrzeń bez barier architektonicznych, zapewnienie pętli indukcyjnej czy pomocy dotykowych – obecność wszystkich tych narzędzi podczas wydarzeń kulturalnych to ważny i widoczny przejaw rozwoju dostępności w Polsce. To także zmiana sposobu myślenia: osoby z niepełnosprawnościami dzięki nim stają się aktywnymi uczestnikami życia kulturalnego, są bardziej widoczne w przestrzeni publicznej, nawiązują interakcje, zamiast dawnej bierności lub ciągłej walki z wykluczeniem informacyjnym, komunikacyjnym czy cyfrowym.

Niewidomy kinomaniak recenzuje: „Broad Peak” (Netflix)

„Broad Peak” to polski dramat biograficzny w reżyserii Leszka Dawida. Film opowiada historię Macieja Berbeki. Ten polski himalaista postanowił zdobyć zimą jeden z najtrudniejszych szczytów świata.

© Udostępnij się. All right reserved.